Przerwana lekcja muzyki, czyli “Śpiewaj ogrody” Pawła Huelle

"Śpiewaj ogrody" Pawła Huelle
"Śpiewaj ogrody" Pawła Huelle

Muzyka od zarania dziejów sprowadza się do roli ludzkiej towarzyszki, wiernie asystuje nam w przeżywaniu życiowych tragedii czy doświadczaniu prawdziwego szczęścia. Nieraz bowiem kojarzymy pewne znane nam melodie z wybranymi wspomnieniami, który od tej chwili tworzą wspólną, nieodłączną całość. Muzyka często uznawana jest jako priorytet, wynoszona na piedestał, przybiera w życiu człowieka rolę nadrzędną, bezwzględnie omamia, stopniowo zmusza do całkowitego oddania. Jej rola ma niebagatelny wpływ na życie człowieka. Obcowanie z muzyką z pewnością łagodzi obyczaje, oddziałuje też z niemałą siłą na pewne struny, odpowiedzialne za ludzką wrażliwość czy uczuciowość. Muzyka leczy, ma działanie czysto terapeutyczne poprzez wzbudzanie fizycznej reakcji organizmu. Jednakże, jej rola może mieć również charakter czysto propagandowy, gdzie odpowiednio wplecione słowa kreują rzeczywistość, budują pewien schemat myślenia.

“Śpiewaj ogrody”- piąta książka w dorobku twórczym Pawła Huelle, opowiada historię niemieckiego kompozytora, Ernesta Teodora, który pracuje nad stworzeniem specjalnej arii dla swojej ukochanej żony – Grety, będącej świadectwem jego ogromnego uczucia. Mężczyzna, podczas komponowania nowego utworu, przypadkowo trafia na nieznany nikomu rękopis opery Richarda Wagnera, ulubieńca Hitlera. Pieczołowicie rekonstruowany przez niego rękopis, coraz bardziej pochłania uwagę kompozytora, którego rola będzie miała w końcu niebagatelny wpływ na dalsze życie jego rodziny. Za pośrednictwem osobistej historii młodego małżeństwa, poznajemy też mroczną postać Francuza Venancourta, XVIII-wiecznego właściciela kamienicy, w której główni bohaterowie obecnie mieszkają. Obraz szalonego Francuza stanowi, według mnie, najciekawszy wątek w książce, dodając całej historii niezwykłego mroku i porcji tajemnicy. Zresztą, niemało w tej książce strasznych zbrodniczych opowieści i mrocznych legend, które często przedstawione są z perspektywy kaszubskiego starca – pana Bieszke.

„Śpiewaj ogrody” to wielowątkowo powieść, przedstawiająca czytelnikowi siatkę, pozornie niesplątanych z sobą historii, które stopniowo budują razem jeden wspólny obraz, którego głównym bohaterem jest przede wszystkim wielokulturowy Gdańsk, z jego bogatą historią, oraz rodzącą się agresją i strachem tuż przed wybuchem wojny. Książka jest również niezwykłym kultem muzyki, której rola zaznacza się na kartach ludzkiej historii. Stanowi nie tylko tło najwyższych aktów miłości czy jednoczenia ludzi podczas wspólnego koncertowania, ale jest również narzędziem wykorzystywanym do budowania w ludzkiej świadomości obrazu niezwykłej potęgi Niemiec w okresie Wagnerowskim.

„Śpiewaj ogrody” nie jest powieścią zarezerwowaną dla czytelników, którzy preferują historie z nagłymi zwrotami akcji. Wręcz przeciwnie. Historia przedstawiona przez autora, wykorzystująca niełatwy i podniosły, niemal poetycki język, zmusza czytelnika do ciągłego skupiania uwagi, bowiem bardzo łatwo można przenieść swoje myśli gdzieś poza czytaną historię Akcja przez wszystkie strony jest wolna, niemal się wlecze. Nie jest to z pewnością lektura łatwa i lekka. Przyznam, że potraktowałam ten tytuł jako swoiste wyzwanie, bowiem autor nieraz, przez wiele stron, przekazywał czytelnikowi mało interesujące wywody i przemyślenia na temat muzyki poważanej, które dla zwykłego laika, są po prostu nudne. Znaczącą przeszkodą w odbiorze książki są również liczne kaszubskie wtrącenia, często nieprzetłumaczone, związane bezpośrednio z opowieściami przedstawionymi z perspektywy pana Bieszke, które w nadmiarze jedynie męczą i zniechęcają. Jednakże, mimo wielu, dość znaczących uchybień, książka, poprzez swój niezwykły, subtelny i nostalgiczny klimat, momentami również prawdziwie czaruje czytelnika, oddziałuje na jego uczucia. Tęsknota za dzieciństwem, za tym co nieuchronnie zostało przykryte warstwą czasu, uruchamia w czytelniku spiralę jego własnych wspomnień, skłaniając tym samym do niezbędnych refleksji. 

“Śpiewaj ogrody” polecam przede wszystkim czytelnikom, którzy nie obawiają się historii trudnych, zmuszających podczas lektury do stanu najwyższej uwagi. Bogate tło historyczne i mnogość znanych nazwisk, wymagają już pewnej ugruntowanej wiedzy, przez co recenzowany tytuł stanowi niewątpliwie pewne swoiste wyzwanie, którego nie każdy czytelnik będzie chciał się z własnej woli podjąć. Decyzja należy do Was!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *